LiceumOgólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Strzyżowie

Nauka bez granic – wizyta uczniów naszego liceum w Hiszpanii

Najpierw podróż busem na lotnisko w Krakowie-Balicach, następnie ponadtrzygodzinny lot do Malagi, znów ponad dwie godziny w busie, wiozącym członków wyprawy do Algeciras – portu na południowym krańcu Hiszpanii, tuż obok Gibraltaru i wreszcie przeprawa promowa do Ceuty – hiszpańskiej eksklawy na kontynencie afrykańskim, wciśniętej między Maroko, Ocean Atlantycki i Morze Śródziemne. Tak wyglądała podróż piętnaściorga uczniów i trojga nauczycieli Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Strzyżowie do miejsca, gdzie przez tydzień – od 19 do 26 listopada uczestniczyli w realizacji mobilności w ramach projektu „Ponadnarodowa mobilność uczniów” (Program Operacyjny Wiedza, Edukacja, Rozwój). Miejsca tyleż atrakcyjnego turystycznie, przepięknie położonego na styku dwóch światów – afrykańskiego i europejskiego, co urzekającego wielowiekową historią, tradycją sięgającą czasów antyku i wreszcie – co ważne w realiach polskiego listopada – kuszącego wciąż piękną pogodą. Jednak te aspekty życia stanowiły tylko dodatek do działań, jakie w Ceucie, we współpracy z miejscową szkołą Instituto de Educación Secundaria Almina, zaplanowali uczniowie strzyżowskiego liceum. A była nią inicjatywa pn. „Przedsiębiorca w wymiarze europejskim – rozwijanie kompetencji uczniów w zakresie przedsiębiorczości, wielojęzyczności, wielokulturowości i narzędzi TIK na poziomie ponadnarodowym”. W jej ramach realizowano następujące cele: wzmocnienie kompetencji kluczowych uczniów w zakresie przedsiębiorczości, rozwijanie wielojęzyczności, zwłaszcza w odniesieniu do terminologii biznesowej w języku angielskim, rozbudowanie kompetencji cyfrowych młodzieży, wzmocnienie europejskiego wymiaru edukacji uczniów oraz promowanie otwartości, tolerancji i poszanowania różnorodności. A wszystko to w ramach działalności wirtualnego biura podróży, bazującego na rynkach polskim i hiszpańskim i na nie kierującego swą ofertę.
Nazwa programu, dzięki któremu możliwa była ta atrakcyjna eskapada zawiera trzy istotne z punktu widzenia szkoły elementy: wiedzę, edukację i rozwój, warto zatem w należyty sposób je wyeksponować.
Wiedza
W spostrzeżeniach wszystkich uczestników wyjazdu do Ceuty przebijała się przede wszystkim świadomość tego, jak różnym był realny obraz tego miasta od wyobrażeń. Przeświadczenie, że będzie się na kontynencie afrykańskim, w północnej, islamskiej jego części podsuwało stereotypowe obrazy trudno akceptowalnej z perspektywy Europy i Polski egzotyki, tyleż kuszącej, co i wywołującej obawy czy nawet strach. Tymczasem Ceuta okazała się być miastem na wskroś nowoczesnym i bezpiecznym, a międzykulturowe kontakty w żadnej mierze nie wywoływały lęku, a tylko ciekawość siebie nawzajem i życzliwość zmierzającą do akceptacji. W szczególny sposób widać to było w IES Almina, szkole, do której uczęszcza wielu muzułmanów. Zarówno w trakcie wspólnych zajęć lekcyjnych, jak i w kontaktach nieformalnych okazywało się, że tego, co nas łączy jest znacznie więcej od tego, co ewentualnie mogłoby dzielić.
Przełamywanie kulturowych stereotypów nie było oczywiście jedyną wiedzą płynącą z pobytu w Ceucie. Uczniowie mieli okazję uczestniczyć także w wielu wycieczkach po muzeach i galeriach tego pięknego około 80-tysięcznego miasta, poznając jego zagmatwane historyczne losy. Jedną z wielu atrakcji były m.in. odwiedziny w muzeum Basílica Tardorromana – katakumbach z IV wieku, pozostałościach wczesnego chrześcijaństwa, uważanych za wyjątkowe znaleziska w zachodnim regionie Afryki Północnej. Znajdują się tam m. in historyczne fabryki solenia ryb z epoki rzymskiej – jednego z najwcześniejszych działań handlowych okresu przedchrześcijańskiego. Wielkim przeżyciem były dla uczniów wycieczki na El Mirador, najwyżej położone miejsce w Ceucie, z którego roztacza się niezapomniany, panoramiczny widok na Atlantyk, Morze Śródziemne i Maroko czy Monte Hacho – górę na co dzień niedostępną, bo mającą znaczenie militarne, a uważaną za jeden z mitycznych słupów Heraklesa (drugim jest Skała Gibraltarska). Hiszpańska armia zrobiła jednak wyjątek dla gości z Polski, a dodatkową niespodzianką był fakt, że po wojskowej twierdzy oprowadzała ich Polka, zaś żołnierze uczcili tę wizytę armatnim wystrzałem. Jednak największy aspekt poznawczy miała całodniowa wycieczka do Grenady połączona ze zwiedzaniem Alhambry – zapierającego dech w piersiach XIII-wiecznego pałacu, będącego świadectwem mauretańskich wpływów na południu Hiszpanii, a znanego chociażby z twórczości naszego patrona – by przypomnieć Mickiewiczowską balladę Alpuhara.
Edukacja
Niech nas jednak nie zmyli opis możliwości turystycznych oferowanych przez Ceutę i Andaluzję. Uczniowie przede wszystkim uczestniczyli w licznych zajęciach, które w IES Almina przygotowali dla nich zarówno hiszpańscy, jak i polscy nauczyciele. Były to między innymi zajęcia z matematyki oraz chemii, tak oceniane przez Paulinę: „Poznaliśmy całkowicie inny schemat wykonywania działań niż w naszej szkole! Na lekcji matematyki szybko rozwiązywaliśmy równania kwadratowe oraz obliczaliśmy granicę ciągów, jak przystało na profile o rozszerzonej matematyce. Jednak nasi rówieśnicy z profilu o rozszerzonej chemii nie mogli narzekać. W sali chemicznej mogli zaobserwować, jak w produkcjach filmowych tworzy się sztuczną krew” oraz Justynę:„Eksperymenty w laboratorium były bardzo ciekawe, dostaliśmy również specjalne stroje, maski i okulary, dzięki czemu mogliśmy poczuć się jak prawdziwi chemicy. Robiliśmy również badania krwi, więc nie obyło się bez odrobiny strachu. Hiszpanie okazali się być bardzo koleżeńscy i gościnni – jako niespodziankę przygotowali dla nas poczęstunek. Mieliśmy okazję spróbować tradycyjnych regionalnych przekąsek, które były bardzo słodkie, ale smaczne. Nie obyło się również oczywiście bez wspólnych rozmów, śmiechu i śpiewu”. Ponadto, zgodnie z założeniami projektu, uczniowie mieli możliwość poznania sytuacji na rynku pracy w Ceucie, zdobycia wiedzy na temat form wsparcia ze strony Camara de Comercio (Izby Handlowej) dla młodych ludzi rozpoczynających działalność gospodarczą w trakcie wizyty w tej instytucji oraz poznania mechanizmów organizowania usług turystycznych w Ceucie. Wyjazd miał też ważny walor edukacyjny dla nauczycieli – poznanie i porównanie różnych systemów edukacji: ogólnokształcącej i zawodowej, obserwacja metod nauczania, sposobów organizacji pracy szkoły, rozmowy z nauczycielami o blaskach i cieniach pracy w tym zawodzie bez wątpienia przełożyły się również na podniesienie kompetencji zawodowych.
Nie można przy tym zapomnieć, iż uczniowie, zanim mogli wyjechać do Hiszpanii, na pozalekcyjnych zajęciach mieli możliwość zdobyć podstawy języka hiszpańskiego, poznać tajniki fotografii przydatne w działalności biura podróży oraz nauczyć się konstruować biznesplany.
Rozwój
Możliwość rozwoju to szczególna wartość tygodniowego pobytu w Ceucie. I to poczynając od kwestii pozornie błahych: umiejętności logistycznego przygotowania się do wyjazdu przez uczniów, zachowania na lotnisku czy przezwyciężenia obawy przed lataniem, jako że niektórzy uczniowie po raz pierwszy podróżowali samolotem czy też kwestii kulinarnych. Bo choć w tym względzie opinie były rozbieżne: od „hiszpańska kuchnia jest dość specyficzna, dlatego też nie każdemu przypadła ona do gustu” (Justyna), przez „smaki różne od naszych, ale finalnie zdatne do spożycia” (Karolina I), aż po „kuchnia Ceuty również przypadła mi do gustu, przełamałam swoją niechęć do owoców morza i się nie rozczarowałam” (Karolina II), to jednak możliwość poznawania innych kultur przez kulinaria jest jedną z najbardziej skutecznych. Wielką szansą rozwojową dla młodzieży pochodzącej z małego miasteczka bądź wiosek była – jak zauważyła Regina Pelczar, nauczyciel podstaw przedsiębiorczości, uczestniczka wyjazdu: „zmiana punku odniesienia w relacji człowiek – świat: podróże nie są trudne. Pochodzę z małej miejscowości, mogę (dam radę); ja, moje życie, moje doświadczenia są interesujące dla innych, wzrasta poczucie własnej wartości”. Co więcej, jak podkreślali wszyscy uczestnicy wyjazdu do Ceuty, kompetencje językowe zdobywane w Polsce są bardzo wysokie, nieporównywalne z hiszpańskim modelem kształcenia w zakresie języków obcych, co dodatkowo wzmacnia przeświadczenie, iż zarówno podróżowanie po Europie, jak i funkcjonowanie w realiach innych państw i narodów jest ciekawe i intrygujące i nie musi budzić obaw, ani tym bardziej poczucia niższości względem innych.
A o tym, czy ostatecznie warto było podjąć się dużego wyzwania, jakim było przygotowanie i organizacja projektu, niech świadczą słowa jego uczestników: „wyjazd był dla mnie wspaniałą przygodą i wartościowym doświadczeniem. Przeżyłem mnóstwo przygód, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Poznałem kulturę, zwyczaje i zabytki Hiszpanii, dowiedziałem się, jaki styl życia prowadzą mieszkańcy Ceuty. Przekonałem się, jak wygląda nauka w hiszpańskiej szkole, w czym jest podobna do polskiej i jakie są między nimi różnice. Poza tym udoskonaliłem swój język angielski i poznałem kilka hiszpańskich określeń. Wyjazd uważam za bardzo udany. Podróże kształcą!” (Patryk), „uważam, że warto było pojechać i poznać nową kulturę. Ludzie w Hiszpanii są bardzo tolerancyjni, moim zdaniem wynika to z mieszanki kultur, jaka występuje w tym kraju. Dzięki wyjazdowi bardziej otworzyłam się na innych ludzi, poznałam lepiej swoich kolegów i koleżanki, próbowałam nowych smaków” (Klaudia). W podobnym tonie wyjazd postrzega Beata Wójcik – nauczyciel języka angielskiego, szkolny koordynator projektu: „wyjazd umożliwił nam poznanie nowych miejsc, bardzo ciekawych z punktu widzenia geografii, kultury, religii. Takiej wiedzy i doświadczeń nie nabywa się z książek, map ani internetu. Osobiste przeżycie, emocje związane z wyjazdem, spotkania i rozmowy z ludźmi – to wszystko składa się na niezapomniane chwile”.
Tydzień pobytu w Ceucie minął bardzo szybko, a ósmego dnia… Ponadgodzinna przeprawa promem do Algeciras, podróż busem na lotnisko, tym razem do Sewilli, skąd grupa wyruszyła do Krakowa, a przynajmniej takie były plany. Polska pogoda sprawiła jednak niezbyt miłą niespodziankę – gęsta mgła nad lotniskiem spowodowała, że ostatecznie samolot lądował w Katowicach. Ale przecież to i tak już niedaleko Strzyżowa…
Na podstawie relacji uczestników wyjazdu: Klaudii Stasiowskiej, Katarzyny Szostak, Karoliny Warchoł, Karoliny Małek, Justyny Chyłek, Marii Koziarz, Danuty Tarczoń, Pauliny Majochy, Pauliny Urban, Jakuba Bacia, Jakuba Bednarza, Patryka Czecha, Dominika Drygasia, Kacpra Ziobro, Jakuba Szczygła oraz nauczycieli – Beaty Wójcik, Reginy Pelczar i Tomasza Jakubasza oprac. Mirosław Czarnik
Fot. Tomasz Jakubasz
Mirosław Czarnik Fot. Tomasz Jakubasz
02.12.2019